ŻYJE NAS TU NA CAŁYM ŚLĄSKU JAKIEŚ 5 MILIONÓW ŚLĄZAKÓW. Z CZEGO MNIEJ NIŻ 10% UŻYWA NIEJEDNOLITEJ / MOCNO RÓŻNEJ (odmiany) DOŚĆ PASKUDNEJ GWARY LOKALNEJ / HANYSIEGO BEŁKOTU.
Politykierzy ze Śląska uczynili sobie z tej gwary okazja do podlizywania się tym w/w 10% i toczą boje w Sejmie, Senacie oraz mediach aby toto uznać za język. No ale językiem toto nie jest (tak orzekli już dawno fachowcy) i nigdy nie będzie bez urzędowego wymuszenia, przekrętu i przemocy politycznej. Ostatnio (chyba już 8 raz) temat pojawił się w sejmie w którym zasiadają teraz ludzie sprzyjający przemianowaniu hanysiej bełkot-gwary na regionalny język. Wypowiadała się w ich imieniu niejaka 'rosa' - mnie znana z tego że jest "narodowości śląskiej" - NIE POLSKIEJ - albo określająca POWSTANIA ŚLĄSKIE jako "WOJNA DOMOWA".
Jestem Ślązakiem od zawsze. Z urodzenia 'Dolnoślązakiem' a z wyboru 'Ślązakiem'.
Jako Ślązak nie ufam ludziom takim jak ta 'rosa' czy jej koleżka 'kohut' który wyparł się polskości.
Ci ludzie przejawiają poglądy mocno odmienne od 90% Ślązaków czyli ludzi żyjących na Śląsku, pracujących tu, wychowujących dzieci, umierających tu i grzebanych / chowanych w śląskiej=polskiej ziemi.
ONI REPREZENTUJĄ (za ciężką kasę) POLAKÓW I POLSKĘ W SEJMIE I EU -


... NO I CO ?? --- MAMY UDAWAĆ ŻE TEGO TU NA ŚLĄSKU NIE MA ? --- ŻE "OPCJA NIEMIECKA" TO TYLKO POLITYCZNE OKREŚLENIE ZASTOSOWANE PRZEZ KACZYŃSKIEGO ?








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz