... ja - Jan Pawul - Ślązak narodowości polskiej !! *spadkobierca Powstańców Śląskich Bojowników o Polskość Śląska* _____________________________ Dolnoślązak z urodzenia (1952), Ślązak z wyboru (1972) i do końca ... _____________________________ Powstania Śląskie były spontanicznym zrywem śląskiej=polskiej ludności, których celem było wyrwanie się z reżimu niemieckiego i przyłączenie Górnego Śląska do Polski. Zgadzam się z celem Powstańców bardziej niźli całkowicie. Darzę ich ogromnym szacunkiem i podziwem oraz wdzięcznością. A w związku z tym, jako Ślązak narodowości polskiej, poczuwam się niejako spadkobiercą i kontynuatorem tego o co walczyli czyli - ŚLĄSK=POLSKA !! |
Sporo na temat 'śląskiego bluesa' można się dowiedzieć czytając, ba postudiować nawet - bo jest pięknie napisany - ten cudeńko artykuł. Nikt i nigdy tak mądrze i wspaniale jak Marcin Zasada o śląskim bluesie nie pisał --- https://plus.dziennikzachodni.pl/makaron-z-bytomia-blues-slaskiego-buntownika-wideo/ar/c1-14680339
"Blues to głos duszy, która pragnie wolności. Głos skargi, wyraz bólu, niedoli, cierpienia, utraty. Tak mówią. Więc podsumujmy wiek XX na Śląsku. Rabunkowa gospodarka, eksploatująca ziemię i ludzi. Kiedyś galena, potem węgiel. Zielony Śląsk zamienił się w Śląsk czarny. Najpierw arbeit, potem praca. Jedna wojna, trzy powstania, potem druga wojna. Hitler i Stalin. Zakamuflowana opcja polska, zakamuflowana opcja niemiecka (nie, nie chodzi o Kaczyńskiego, chodzi o II RP i PRL). Śląskość zła, zawsze podejrzana, zawsze na pograniczu - mapy i politycznych ambicji. Robić, robić, robić, nie narzekać. Ślązacy ginęli w nieswoich wojnach, Ślązacy ginęli w nieswoich kopalniach. I ten los, przesądzony na wiele pokoleń, los, z którym Ślązak zawsze był pogodzony. Franciszek Pieczka opowiadał kiedyś, jak ojciec próbował wybić mu z głowy marzenia o karierze głodującego cyrkowca, za jakiego uważał aktora: „Wejrzyj synek, co ty bydziesz się szlajał kajś i robił bele co. Tu dobra robota: ciepło, porządek i na gowa nie kapie. Twój starzik robił na grubie i jego starzik robił na grubie. Jo robia na grubie i ty bydziesz robił”. Mało powodów, żeby się zbuntować, myślą i słowem? Nawet jeśli porównanie amerykańskiego niewolnictwa ze śląskim - że tak to nazwijmy - kultem pracy wydaje się zbudowane mocno na wyrost." ...
strzępki wytargane z pamięci …
fragment książki
... miałem kolesia (wspominałem już o nim) Janusza Rogalskiego, który mieszkał nieopodal dworca PKP i w sumie blisko mojego domu. Trzymaliśmy się razem przez trzy lata szkoły i nawet na koniec razem zrobiliśmy pracę dyplomową. Dość trudne to było. Profesor (nasz ulubiony) Mikluszka zlecił nam pod koniec trzeciej klasy wykonanie małego modelu frezarki do frezowania kuli. Zaprojektowałem wszystko i z pomocą z fachmanów z wydziału mechanicznego zakładów ‘Diora’, gdzie przez trzy lata odbywaliśmy praktyki zawodowe, wykonaliśmy ten rewolucyjny model, który zadziwił wszystkich, a nie tylko naszego profesora.
W kinoteatrze ‘Zbyszek’ odbywały się też rewelacyjne koncerty. To tam oglądałem (o czym w paru słowach wspomniałem wcześniej) i słuchałem: Niemena, Breakout, Niebiesko Czarnych z Wojciechem Kordą i Adą Rusowicz, Czerwono Czarnych z ‘czerwonym diabłem’ czyli niesamowitym bassitą zespołu Henrykiem Zomerskim, który dał ‘kosmicznej jakości’ pokaz gry na gitarze basowej!
fragment książki "DISCJOCKEY - zdeptane marzenia"
Pewnego dnia Marek dokooptował mi do klejenia plakatów chudego, długowłosego - hipis drągala. Stanowiliśmy niezłą ekipę plakaciarzy na mieście. Obaj chudzi, wysocy i długowłosi – niczem gwiazdy jakiegoś angielskiego zespołu, z wiaderkami kleju, pędzlami i plakatami pod pachą. Musieliśmy dziwacznie wyglądać na ulicach robotniczych Katowic okresu głębokiej komuny / PRL.
Mojemu nowemu kolesiowi z pracy nie bardzo chciało się te plakaty kleić i ciągle przysiadał na papieroska, a ja musiałem za niego zapierdzielać. Kleiliśmy chyba przez tydzień plakaty po Katowicach razem, a potem on trzepnął taką niewdzięczną robotą i tyle było mojej znajomości z nim :-) zniknął mi z pola widzenia. Dopiero po kilku tygodniach zobaczyłem go razem z nikomu wtedy nieznanym zespołem ‘JAM’ jak ćwiczyli w tym samym co ja - należącym do agencji ‘Orim’ baraku na tyłach ‘Hali Parkowej’ przy ul. Kościuszki w Katowicach. Koleś został potem ikoną polskiego rocka, a nazywał się Rysiek Riedel, a ten zespół ‘JAM’ to późniejszy Dżem (ta sama nazwa tylko po polsku :-))))
‘Kapelusz’ w chorzowskim parku
Tak tu na Śląsku nazywamy od zawsze dość sporą halę w kształcie właśnie jakby kapelusza. Na początku lat ’70 w okresie wakacyjnym grywały tu fajne zespoły. Dyskoteki grywał także Franciszek Walicki. W pamięci (nie wiem dlaczego akurat ten) utkwił mi jeden z wielu dni w które spędzałem tam popołudnia. Sala była jeszcze pustawa, no ale o to mi chodziło kiedy przyjeżdżałem tam wcześniej niźli inni wzbudzając zainteresowanie jak również kpiące uśmieszki – no bo na głowie zawsze (nawet latem) miałem taki ciemno-brązowy kapelusz z dość dużym rondem z jakiego potem zasłynęli śląscy bluesmani, zwani z tego powodu przez niektórych „kapelusznicy”. Kapelusz, taki w stylu lat '40 z Hollywood, miałem po ojcu, a nosiłem go z dumą na te koncerty jak też na moje dyskoteki. Byłem już wtedy dość znanym i cenionym w Polsce i na Śląsku (numer 1) deejayem disco. W 1972 i ’73 roku regularnie co tydzień dostawałem z Anglii muzyczne pismo ‘Melody Maker’, które zaprenumerowała mi moja ciotka Helena (siostra mamy) mieszkająca w angielskim Leeds. Na jednej z fotek zauważyłem faceta w fajnym kapeluszu. To był Alexis Korner, angielski bluesman, którego rewelacyjnego 7" singla, hiciora nagranego wraz z jego zespołem C.C.S. - ‘tap turn on the water’ z namiętnością grywałem wtedy w dyskotekach. Foto pochodziło z koncertu Kornera w londyńskim klubie ‘Marquee’. Bardzo mi się ten jego wygląd w tym kapeluszu spodobał i przypasował.
*Pamiętam też (i zawsze długo się zastanawiam dlaczego akurat to ?) jakaś dyskoteka w klubie 'Elektromontaż' na katowickim Wełnowcu i radość skandującego tłumu z powodu wygrania czegoś, jakiejś nagrody przez początkujący wtedy i mało znany zespół 'Krzak'. Klub 'Elektromontaż' był wtedy siedzibą i salą prób zespołu. Fakt ten ogłosił basista 'Krzak' Jacek Gazda.
Te blues rockowe korzenie i fascynacja stylem siedzą we mnie do dzisiaj, (Hendrix, Joplin, Mayall, Korner, Cocker, Clapton) choć po drodze i zawodowo na lata całe wciągnęła mnie muza disco-R&B-soul czyli taka na wysokim poziomie instrumentalnym, aranżacyjnym i brzmieniowym - piękna i wartościowa, za którą nie jeden raz obrywałem / byłem krytykowany w polskich dyskotekach, a grana przez takie giganty jak Earth Wind & Fire, KC & Sunshine Band, Avarage White Band, War, Dennis Coffey, Barry White, Salsoul Orchestra, etc. Dumny jestem z wielkości śląskiego bluesa, choć nie moja to zasługa. Ja tylko żyję na Śląsku (i tu zemrę) kolebce polskiego bluesa granego przez wielu znakomitych muzyków właśnie takich jak Winder ale przede wszystkim Józka Skrzeka (chociaż on grywa teraz inaczej), Dżem, wielu wspaniałych muzyków – Jerzy Piotrowski, Andrzej Ryszka, Jerzy ‘kawa’ Kawalec [RIP], Michał ‘gier’ Andrzej Rusek [RIP], Andrzej Urny [RIP], Jacek Gazda, Giercuszkiewicz [RIP], Janek ‘kyks’ Skrzek [RIP], Irek Dudek, wreszcie na koniec polski blues-rock-wokal-guru Rysiek Riedel.
BLUES-RONDO KATOWICE
Bluesmanów mamy na Śląsku rewelacyjnych ... Takie nazwy powinny tu się częściej pojawiać zamiast 'kaczyńskich czy innych hańba-komuchów jak 'ziętek' albo 'szewczyk' ... Przede wszystkim zmiana nazwy katowickiego ronda przy 'Spodku' - na 'Rono Śląskich Bluesmanów' bub krócej 'Blues-Rono'- na chwałę miasta i jego mieszkańców i całego Śląska(!!) - tym bardziej że w tym miejscu od lat odbywa się znakomity 'Rawa Blues Festival' - rangi światowej !! Ponadto (a co też niezwykle istotne) przez dziesiątki lat odbywały się tu unikalne w skali Polski, cudowne koncerty legendarnych gwiazd światowej muzyki jakoś tam pośrednio z bluesem też powiązanych. Czyni to ze ‘Spodka’ oraz tego ronda miejsce szczególne nie tylko na Śląsku ale i w Polsce – miejsce które zasługuje na nazwę adekwatną --- BLUES-RONDO !!
https://silesia-silesia-silesia.blogspot.com/p/slaski-blues.html
‘RAWA BLUES FESTIVAL’ - TŁUMACZ I OPIEKUN GWIAZD
https://silesia-silesia-silesia.blogspot.com/p/rawa-blues-festival.html
ANDRZEJ URNY
https://szwed-zamorski-urny-tyc.blogspot.com/p/andrzej-urny.html
LEGENDARNY SKLEP ‘U HIPA’
https://silesia-silesia-silesia.blogspot.com/p/u-hipa-sklep-muzyczny-katowice.html
SZABERPLAC – HANDEL VINYLAMI Z USA I UK
https://silesia-silesia-silesia.blogspot.com/p/katowicki-szaberplac-czyli-bazar.html
ŚLĄSKIE GIEŁDY PŁYTOWE LAT ‘70
https://silesia-silesia-silesia.blogspot.com/p/giedy-pytowe-akant-katowice-gwarek.html
PIERWSZY DJ / DEEJAY NA ŚLĄSKU
https://dj-disco-silesia.blogspot.com/2015/06/historia-polskich-dyskotek-i-deejayow.html
„Śląski Blues” to książka obejmująca wspomnienia i przeżycia Leszka Windera – muzyka uczestniczącego w zawiązywaniu i wielorakich działaniach ruchu artystycznego, którego szyld to „Śląski Blues”. Autor opisuje wydarzenia i współpracę z czołowymi twórcami fenomenalnego i jedynego w swoim rodzaju muzycznego zjawiska oraz artystami, zespołami, kreatorami śląskiej sceny najszerzej rozumianego bluesa, a mówiąc precyzyjniej, muzyki po prostu…
Są wśród nich: Jerzy „Kawa” Kawalec, Ryszard Riedel, Ryszard „Skiba” Skibiński, Jan „Kyks” Skrzek, Apostolis Anthimos, Irek Dudek, Józef Skrzek, Jerzy Piotrowski, Roman „Pazur” Wojciechowski i wielu, wielu innych.
Wspomnienia Leszka Windera przenoszą Czytelnika do lat 60. i 70. ubiegłego stulecia i prowadzą dalej ku wiekowi XXI, a więc, czasom współczesnym, a najpewniej także w stronę przyszłości, bo „Śląski Blues” to opowieść skierowana nie tylko do zainteresowanych bluesem, ale do każdej osoby, która kocha muzykę.
Inna solidna książka: https://szlak-bluesa.pl/
zobacz także --- https://silesia-silesia-silesia.blogspot.com/p/slaski-blues.html
Pod tymi linkami oraz pochodnymi znajdziecie raczej wszystko o śląskim bluesie.
https://www.facebook.com/szlakbluesa
https://www.facebook.com/silesiansound
https://www.facebook.com/leszek.winder
https://www.facebook.com/mirek.rzepa
https://www.facebook.com/andrzej.matysik.14
https://www.facebook.com/KrzysztofGluchPiano
https://www.facebook.com/roman.wojciechowski.718
https://www.facebook.com/groups/rysiekriedel
https://www.facebook.com/roman.wojciechowski.589
https://www.facebook.com/Katowice.blues/?locale=pl_PL
https://www.facebook.com/profile.php?id=100079403537585&locale=ml_IN
Rzeźba wykonana na zamówienie artysty scenicznego, Leszka Windera, ma upamiętniać środowisko bluesowe, które jest głęboko zakorzenione w historii śląska. Współzałożyciel Śląskiej Grupy Bluesowej początkowo przedstawił jednak projekt ławki, który został zaakceptowany przez Instytucję Kultury Katowice – Miasto Ogrodów. Po konsultacji z wykonawcą, Jerzym Kędziorą, finalnie zdecydowano się jednak na wykonanie “powietrznego posągu”, który umieszczono między restauracją Lenarte a klubem Katafonia.
Leszek Winder, założyciel Śląskiej Grupy Bluesowej, to ikona działalności bluesowej na terenie Polski. Muzyk współpracował z artystami całego świata i dynamizował muzyczną społeczność śląska, zajmując się przedsięwzięciami na szeroką skalę oraz aktywizacją miejscowych skupisk muzycznych. Protoplastą grupy był zespół muzyków z 1927 roku Apogeum, gdzie u boku Leszka Windera grali Jan “Kyks” Skrzek, Michał “Gier” Giercuszkiewicz oraz Jerzy “Kawa” Kawalec. W 1983 roku zespół – bez bezpośredniej przynależności Jana Skrzeka – działał pod nazwą Bezdomne Psy. Zespół zakończył działalność po śmierci Jerzego Kawalca w 2003 roku, co zaskutkowało założeniem Śląskiej Grupy Bluesowej. Grupa, w zmienionym składzie, nadal jest aktywna (2022) i wydaje nowe płyty muzyczne.
Leszek Winder był również jednym ze współtwórców grupy Krzak — zespołu instrumentalnego, będącego jednym z najpopularniejszych zjawisk ubiegłego wieku. Do grupy — poza Leszkiem Winderem — należeli również: Jerzy Kawalec, Jan Błędowski oraz Andrzej Ryszka. W 1981 roku z zespołu odszedł grający na skrzypcach Jan Błędowski, którego miejsce zajął przyszły członek grupy Perfect – Andrzej Urny. W 2007 roku zespół Krzak odbywał trasę koncertową po Polsce z Krzysztofem Ścierańskim, współpracując również z innymi muzykami.
oto dwie książki o moim ponad 70-letnim życiu na Dolnym i Górnym Śląsku oraz w UK i USA - o tym co widziałem, co słyszałem, koło czego byłem blisko albo brałem udział:
1.) https://slazak-gorlol-wulec-krojcok-werbus.blogspot.com
2.) https://januszek-dzierzoniow-reichenbach.blogspot.com
przeczytaj fragmenty pod powyższymi linkami ...
CAŁOŚĆ DO KUPIENIA W WERSJI 'E' TU:
GOROL – syn chadziajki
https://www.empik.com/gorol-syn-chadziajki-pawul-jan,p1578902631,ebooki-i-mp3-p
JANUSZEK – chłopaczek z Dzierżoniowa na Odzyskanych Ziemiach Zachodnich ---
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz